poniedziałek, 23 marca 2020

Lokomotywa!

 Lokomotywa! Mamy to!

Jednym z punktów w naszym gospodarstwie, który zapewne przypadnie do gustu zwłaszcza naszym najmłodszym gościom, będzie kolejka. Nie chcieliśmy jednak iść na łatwiznę i postanowiliśmy, że pojazd ten powinien choć trochę przypominać pociąg, a nade wszystko powinien być bezpieczny.

Oczywiście takie urządzenia nie są dostępne w sklepie na półce i żeby stworzyć coś takiego trzeba znaleźć kogoś, kto potrafi "czarować" w dziedzinie mechaniki i obróbki blacharskiej.

Znalazłam czarodzieja!

Mieliśmy to szczęście, że po tygodniach poszukiwań udało nam się znaleźć kogoś takiego.

Jak wszystko, tak i nasza "lokomotywa" zaczęła się od pomysłu, później trzeba było wykonać projekt i przemyśleć możliwe rozwiązania techniczne. Później trzeba było już tylko uzbroić się w cierpliwość i nie dzwonić do pana trzy razy w tygodniu z pytaniem: jak mu idzie, a uwierzcie nie było to łatwe i bardzo nam się dłużyło, bo chcieliśmy zobaczyć jak najszybciej jak będzie wyglądać ten pojazd.

I oto już jest!

Dziś rano ją odebraliśmy. Nie chciałam pisać wcześniej że to już dziś, bo czasem różnie bywa- mogło być coś do poprawki, mogła na przykład nie zmieścić nam się na samochód, ale udało się! Wszystko poszło zgodnie z planem!

I tak oto jest już u nas, a prezentuje się tak:

Rozweselić lokomotywę!

Na razie jeszcze smutny w kolorze grafitu, ale rozweselimy go!

Dodamy mu radosne kolory czerwony i żółty. Zaraz biorę się do pracy, bo postanowiłam sama go pomalować.

Ba, przecież malowanie "pociągu" nie może być trudniejsze niż malowanie na płótnie;-) Zaraz poszukam i zakupię farby, co w obecnym stanie rzeczy pewnie potrwa kilka dni, bo trzeba je zamówić i zaczekać na wysyłkę.

Niebawem czekajcie zatem na relację z "kolorowania" bo zamierzam od razu wziąć się do pracy!

Przypominam o akcji na stronie https://polakpotrafi.pl/projekt/lesny-zakatek - za każde wsparcie można sobie wybrać nagrodę! Bardzo będę wdzięczna za udostępnianie informacji!

Polub nas na FB aby nie przegapić żadnego postu!

piątek, 20 marca 2020

Poletka edukacyjne

 Poletka edukacyjne 

Z powodu dużej ilości wody zalegającej na polu dopiero w tym tygodniu udało nam się przygotować poletka pod siew.

Próbowaliśmy kilka dni wcześniej, ale skończyło się na tym, że kultywator utknął w grząskiej glebie. Musieliśmy więc zaczekać, aż pole nieco jeszcze przeschnie. Dziś się udało dokończyć spulchnianie gleby i posiać w niej ziarna.

Część zbóż wymaga wyższej temperatury, aby móc zacząć kiełkować, jak chociażby proso czy tatarka, ale są też takie, które trzeba posiać jak najwcześniej, jak na przykład owies czy len.

Dziś posialiśmy pierwsze ze zbóż: owies, pszenica jara, jęczmień i len.

Tabliczki, a raczej kartki to tylko tymczasowe rozwiązanie.
Na zdjęciu owies.
Pszenica jara

Do posiania pozostały nam jeszcze:

kukurydza,

proso,

gryka,

rzepak

i słonecznik.

Od jesieni rośnie też ozimina: żyto i pszenica.

Żyto ozime.
W tym roku zupełnie nie przemarzło, zobaczy,my co z niego wyrośnie.

Wymieniliśmy też objedzone przez niemiłosiernie szkodniki- sarny -jabłonie, na zdrowe nowe jabłonie. ale nie martwcie się, żadna sadzonka się nie zmarnowała, każda z nich została posadzona w innym miejscu, będziemy o nie dbać z nadzieją, że jednak mimo uszkodzeń wypuszczą pąki.

Jabłoniowa alejka.
Teraz tego jeszcze widać, ale zapewniam, że za rok, za dwa to naprawdę będzie robić wrażenie;-)

czwartek, 5 marca 2020

Całkiem ładne szkodniki

Sarny, daniele i jelenie, podziwiać ich urodę lubi chyba każdy

Sarny, jelenie i daniele należą do zwierząt, na które lubimy patrzeć. O ile jeleń nie jest tak często spotykany w naszych lasach, tak sarny i daniele codziennie podchodzą bardzo blisko.

My też lubimy je bardzo, pomimo iż dały nam się mocno we znaki.

Sarny zniszczyły nam kilkadziesiąt sadzonek lawendy i obgryzły pędy młodych jabłoni!

Kiedyś już pisałam jak duże szkody robiły nam w lawendzie: nie zjadały jej ale skutecznie wyrywały i zdeptywały swoimi ostrymi raciczkami niszcząc sadzonki.

Tuż przed ukończeniem budowy ogrodzenia te małe szkodniki poogryzały nam pączki jabłoni, które ledwo co zdążyły się pojawić. Co tu dużo mówić: zniszczyły nam bezpowrotnie całą alejkę jabłoniową- 86 ze 100 drzewek!

Zbudowaliśmy więc ogrodzenie z tak zwanej siatki leśnej, z dość dużymi oczkami w siatce, mniejsze zwierzęta powinny bez trudu się przecisnąć, ale jeleniowate już tak łatwo nie mają.

Czy budowa ogrodzenia powstrzymała sarnie zapędy?

Ale na początku było trudno, dla saren nie dla nas. Uderzały w siatkę. Siatka nie jest na tyle twarda, żeby była dla nich niebezpieczna, ale pewnie nie było to przyjemne. Wzdłuż całego ogrodzenia widać było ślady racic zwierząt spacerujących wzdłuż i szukających wejścia na teren ogrodu.

Przez pierwsze dwa tygodnie codziennie łataliśmy dziury, w apogeum było ich po nocy aż dwanaście. Teraz zwierzęta się już przyzwyczaiły, rzadko siatkę trzeba naprawiać, więc ewidentnie jeleniowate przestały w nią uderzać.

Dla nas mimo wszystko są uroczymi, bardzo wdzięcznymi modelami

Jabłonie trzeba posadzić nowe, lawenda jest bezpieczna a sarny... sarny bardzo lubimy obserwować. Niecierpliwie czekam cieplejszych i bezdeszczowych poranków żeby aparatem upolować pasące się w zbożu sąsiada łanie;-)